Pahawang Island – piękna i nieodkryta przez turystów. Jeszcze.

Pahawand Island

Jeśli zależy Ci na łazience z prysznicem, dobrej infrastrukturze i chcesz wakacji, a nie survivalu  – Pahawang Island i Kiluan nie jest dla Ciebie.

Jeśli zależy Ci na pięknej przyrodzie, egzotyce i generalnie gardzisz komercją – Pahawang Island i Kiluan Ci się spodoba.

  • Czekaj, powtórz. Ale że gdzie my jedziemy?!
  • W sobotę na Pahawang Island ponurkować na rafie, a potem w niedzielę zobaczyć delfiny w ich naturalnym środowisku na Kiluan! Super, nie?

I to jeszcze jak! Zwłaszcza dlatego, że to dwudniowy wypad firmowy. Dwudniowy wypad firmowy. Na tropikalną wyspę. Uwielbiam mój staż w Dżakarcie!

Przydatne wskazówki:
– koniecznie potrzebujesz czegoś silnego na komary (np. Deet), ponieważ są to tereny uważane za malaryczne
– praktycznie nikt nie mówi po angielsku (polecam wersję offline Google Translate)
– zasięg Internetu jest bardzo słaby (2G-3G maksymalnie), więc sprawdź wszystkie potrzebne informacje wcześniej

W mojej szkole językowej lekcje kończą się w piątek o 19, to też godzina naszej zbiórki. Mamy ruszyć równo o 20:00, więc oczywiście dopiero o 20:30 pakujemy się do wynajętego busika. Wcześniej na szybko jemy smażonego kurczaka, bo z Depoku (część Dżakarty) do portu będziemy jechać 3-4 godziny (60 km).

Wszyscy są bardzo podekscytowani, ja też! Od paru dni nie mówimy o niczym innym. Indonezyjczycy z Dżakarty dużą uwagę przywiązują do ciuchów, także wszystkie stylówki mamy dokładnie umówione. Uff, na szczęście mogę wziąć strój kąpielowy (ale tylko jednoczęściowy). Nikomu nie będzie to przeszkadzać – jeśli tylko włożę na niego jakieś krótkie spodenki.

Pierwszą rzeczą, którą robimy w busiku to oczywiście odpakowanie zapasów. Jezu, jak oni lubią jeść! Nie skłamię, jeśli 40% bagażu to przekąski.

Pahawang Island znajduje się na Sumatrze, na którą płynęliśmy z Jawy. Sumatra to wyspa bardziej “dzika i egzotyczna” niż Jawa. Na pewno mniej jest tutaj rządowych inwestycji i dobrej infrastruktury, a więcej zieleni i naturalnej przyrody. To na niej znajduje się słynne jezioro Toba, schronisko dla słoni, Bukitt Lawang z orangutanami, znany wulkan Merapi i wiele innych.

Jak dostać się na Sumatrę z Dżakarty

Na Sumatrę z Dżakarty można dostać się kilkoma sposobami (samolotem, szybką łódzią), ale chyba nie ma tańszej opcji niż prom. Z portu Merak Harbour co około dwie godziny odpływa prom do Bakauheni Harbour na Sumatrze. Nie wiem czy istnieje jakikolwiek rozkład. Biorąc pod uwagę na korki w mieście, lepiej po prostu nie zwracać uwagi na tak prozaiczne rzeczy. Wystarczy po prostu przyjechać i poczekać na najbliższy statek. Czy komuś się śpieszy?

Bilet na prom kosztuje 7 000, co jest jakąś groszową sprawą (około 3-4 zł). Cena jest tak niska, dlatego że to prom pasażersko-ładunkowy, z naciskiem na to drugie. Za dodatkowe 10 000 można dokupić tzw. miejsce VIP, czyli miejsce gdzie można się położyć. Podróż trwa około 2h.

Nasz dojazd do Pahawang Island wyglądał tak, że wpadamy do portu około północy i spotykamy naszych przewodników. No właśnie. Na każdej wycieczce z agencji mamy do dyspozycji osoby nazywane dumnie “guide”, czyli “przewodnik”. Ale jedyny ich obowiązek to “bycie z nami” i dbanie o kolejne etapy podróży (zwłaszcza transport). O odwiedzanych miejscach nie mają pojęcia, sprawdziłam nie raz.

Oczywiście jak to w moim przypadku, nie obyło się bez przypału.

  • Klaudia, w sumie zapomniałam Ci powiedzieć, ale do kupna biletu na prom potrzebujesz jakiegoś dowodu, paszportu… Masz przy sobie coś?
  • Eee….

Po mini zawale serca (bo jesteśmy już w porcie!) i szybkiej dyskusji, przewodnicy po prostu zrobili zdjęcie zdjęcia mojego paszportu na moim telefonie. Przeszło :<

Dostaje się bilet, który przypomina kartę kredytową. Używa się go tak, jak przy wejściu do metra (elektroniczne bramki). Przy samym wejściu na prom pokazuje się bilet jednej osobie, a drugiej oddaje go do koszyka.

Jak wygląda prom? Hmm to chyba zależy od szczęścia. Podróż na Sumatrę odbywała się na ogromnym, trzypiętrowym statku, który trzeszczał i wydawał takie dźwięki, że chyba cudem dopłynęliśmy. Na korytarzu leżały martwe karaluchy, toalety przemilczę. Jako, że zapłaciliśmy te 10k od osoby, przewodnicy znaleźli nam osobną kabinę. 

Tak sobie leżeliśmy (była 1 w nocy) i próbowaliśmy zasnąć. Zamknęłam oczy, a po 10 sekundach już wzywali do wyjścia. Wychodziliśmy przez poziom dla samochodów i motocykli. Polecam obracać się cztery razy w każdą stronę! Z portu wynajętym samochodem jedziemy do Bakauheni Ketapang. Podróż trwa trzy godziny, a ostatnią godzinę po drodze bez asfaltu 🙁

W moim Rental House w Depoku najbardziej przeszkadza mi muzyka, którą sąsiedzi z dołu (i z prawej oraz z lewej…) uwielbiają puszczać od 7 rano na CAŁY regulator z MAKSYMALNYM ustawieniem basu. Jezu! Na szczęście pobyt na Sumatrze uświadomił mi, że to nie wynika z nienawiści do mnie lub do innych rodzin – tutaj też tak robią. Najbardziej nie tęsknię za polskim chlebem, ale za tą jedyną w swoim rodzaju ciszą.

Pahawang Island

Po szybkim śniadaniu wsiadamy na łódkę, którą przez kolejne dwie godziny będziemy płynąć na pierwszy spot do snorkelingu. Jestem taka podekscytowana, że po prostu nie mogę usiedzieć. Pierwszy raz w życiu będę nurkować!  

Pahawang Island

Było rewelacyjnie! Prawie ani razu nie “zalałam się” słoną wodą (:P). Było tak:

Pahawang Island

Generalnie Azjaci nie umieją pływać, więc cała wycieczka kąpie się w kamizelkach. Po jakimś czasie poczułam się pewniej i zdjęłam kapok, ale nadal bałam się nurkować głębiej. Zwłaszcza po usłyszeniu historii o zdradzieckich prądach i nagłych falach. Prawdziwe czy nie, wolałam być ostrożna.

Pahawang Island
Płynę Ci… powiedzieć, że Sumatra jest fajna
Jeśli chodzi o rafę, to jest dosyć spora i zróżnicowana. Nie jest zbyt kolorowa, ale pływa na niej sporo rybek. Woda mogłaby być trochę bardziej przejrzysta.

Odwiedziliśmy też wyspę zwaną “Small Pahawang Island” należącą do pewnego Francuza. Przepiękna, również dlatego że to najczystsze miejsce jakie widziałam w Indonezji – a to się rzadko zdarza 🙂 Piękna plaża i niewielu (nie aż tak wielu…) indonezyjskich turystów. W oddali widać wypasioną chatę. Nad brzegiem morza, na prywatnej, tropikalnej wyspie. Cudo.

Koledzy i koleżanki z pracy są w swoim żywiole – robią setki zdjęć! Indonezyjczycy uwielbiają Social Media, mają nawet swój własny odpowiednik Facebooka – Path. Każdy z nich dodaje co najmniej (!) kilka postów dziennie.

Chyba najbardziej traumatycznym wydarzeniem było powrót, to jest przejście 5 metrów z łódki na plażę znajdującą się przy zaniedbanym porcie. Pięć metrów brodzenia w śmieciach, podczas gdy do łydek przyklejają Ci się worki foliowe i jakieś paprochy (modlę się, żeby to nie była żadna prezerwatywa, fuj), a stopa grzęźnie w niezidentyfikowanej czarnej mazi. Miałam łzy w oczach, gdy przez 10 sekund nie mogłam wyciągnąć stopy z błota!

Słonej wody z ciała można pozbyć się w kilku kabinach znajdujących się przy porcie. W każdej znajduje się wiadro z wodą i polewaczką. Nie ma tam żadnej restauracji, dlatego jedliśmy prywatnym domu, gdzie właściciele po prostu przygotowali dla nas obiad.

Dlaczego tak piękne miejsce jest tak turystycznie zaniedbane?

Bo nie opłaca się informować rządu i prosić o pomoc np. przy wybudowaniu drogi. Lokalsi ukrywają informacje o miejscówkach, bo zanim otrzymają pomoc czy pieniądze na inwestycje to władza najszybciej dowali po prostu jakiś podatek od zarobków.

Warto?

Czy polecam Pahawang Island? I tak, i nie. Piękna natura, fajna rafa, pyszne jedzenie, cisza i spokój – ale trzeba być odważnym, żeby przyjechać tu samemu oraz mało wymagającym, jeśli chodzi o warunki i czystość. W Dżakarcie działa wiele agencji organizujących tzw. open tripy (trzeba znaleźć kogoś, kto mówi po angielsku).

Po weekendzie wrzucę tekst o Kiluan i delfinach, bo już teraz jestem w drodze do Green Canyon, gdzie po raz pierwszy spróbuję raftingu. Jeszcze tydzień temu nie znałam nawet tego słowa, także będzie się działo. Do usłyszenia 🙂

Fajne? Przybij podróżniczą piątkę:

RelatedPost