Kac po wymianie i repolonizacja

Gili Trawangan Indonezja

Polska przywitała mnie burzą śnieżną, bułką z serem i tak silną mgłą, że ledwo wylądowaliśmy. Jestem już w domu!

Jak się czujesz w Polsce?

Najczęściej zadawane pytanie przez moich znajomych, na które nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Bo jak tutaj stwierdzić, że kac po wymianie jest silniejszy niż po wieczorze panieńskim? Że jednocześnie jest wspaniale, bo w końcu trafiłeś do swojego łóżka, ale z drugiej strony czegoś ci brakuje i fizycznie czujesz się do bani? W głowie milion planów, ale jak je realizować kiedy godzina 19:00 to według twojego ciała środek nocy.

Zdezorientowana. Smutna. Leniwa. Szczęśliwa. Zmotywowana.

O, właśnie tak się czuję.

Wymiana zagraniczna Indonezja

Repolonizacja

W walce z nostalgią za Azją zafundowałam sobie silną dawkę polskości, czyli mix schabowego z rosołem na imprezie andrzejkowej, na której wódka lała się jak deszcz za oknem. Na dokładkę przejechałam się komunikacją miejską w godzinach szczytu i zrobiłam zakupy w Biedronce. Żeby upewnić się, że wszystko wróciło do normy, pokłóciłam się jeszcze o politykę.

Mimo tak silnej terapii szokowej tęsknię wciąż tęsknię za:

  1. Świeżymi owocami na każdym kroku. I sokami nie z kartonu, a z wskazanego na półce mango,
  2. Promieniami słońca na skórze,
  3. Ciekawej pracy w świetnej firmie,
  4. Wulkanami i innymi cudami natury,
  5. Snorkelingiem! Tak bardzo chciałabym jeszcze poobserwować świat pod wodą.
picmonkey-collage
Najbardziej brakuje mi moich indonezyjskich przyjaciół.

Obserwując spotykanych znajomych i zupełnie obcych ludzi z niedowierzaniem patrzę jak bardzo nie doceniają tych wszystkich wspaniałych rzeczy, które mają na wyciągnięcie ręki.

  1. CHLEB. Razowy, żytni, orkiszowy… Twardy, jędrny i jedyny w swoim rodzaju! Staram wyprzeć z pamięci wspomnienie o indonezyjskim chlebie tostowym. Farbowanym zieloną herbatą. Jezu.
  2. Cisza. Siedzę w domu i mam wrażenie, że chyba lekko ogłuchłam. Nic nie słyszę. Ani przejeżdżających motocykli ani trąbiących samochodów. Czy moi sąsiedzi nie żyją? Gdzie są wszystkie koguty?! Jeszcze niedawno miałam całkiem wesoło.
  3. Świeże powietrze! Wreszcie mogę odetchnąć pełną piersią i zdjąć maseczkę ochronną, bo przecież w Dżakarcie oddycha się spalinami.
pollution
Haha. Chciałabym.
  1. Czekolada. Co to za dzień bez choćby jednej małej kostki 🙂 W Indonezji jest ona droga i niesmaczna – coś jak nasze czekoladopodobne wyroby.
  2. Całkiem sprawna komunikacja miejska. Niech ktoś spróbuje przy mnie narzekać na spóźniający się trzy minuty autobus.
  3. Mogłam sobie wmawiać, że kilkumiesięczny natrysk zimną wodą dobrze wpłynął na skórę, ale jak zobaczyłam wannę

Wszędzie dobrze, ale…

… w domu najlepiej!

A jak są Wasze odczucia po podróży? Tęsknota za odwiedzonymi miejscami czy ulga po powrocie do domu?

Fajne? Przybij podróżniczą piątkę:

Podobne teksty