Jak się pracuje w Indonezji?

Pracuję w szkole językowej jako PR Specialist, a moje biurko stoi w pokoju nauczycielskim w open space’ie. Jest super. Kolorowo, głośno, egzotycznie. Typowy dzień wygląda tak:

– Miss Klaudia, do you want some?

Iii kolejna już tego dnia (mała!) przekąska pojawia się przed moimi oczami. Zdecydowanie powinnam być bardziej asertywna, ale jak tu odmówić, kiedy wszyscy wokół jedzą?!

Jedzenie

Góry jedzenia, każdego dnia, w każdym rodzaju i ilości.

Snacki, przekąski i słodycze. Dowolne połączenia: słodkie nadzienie w słonej, smażonej bułce (standard). Słodka bułka z posypką nadziewana warzywem (przykra niespodzianka :<). Jak ci ludzie mogą tyle jeść i być (w miarę) szczupli?! Zazdroszczę.

Pierwszego dnia po lunchu dostałam od nowych znajomych radę, żeby po powrocie zbadać sobie cholesterol. Aha.

Teraz już wiem, dlaczego. Zanim Indonezyjczyk zje cokolwiek, musi to wcześniej usmażyć w głębokim tłuszczu ;d

Praca w Indonezji
Typowy obiad, czyli smażony ryż bądź makaron z chipsami. Tak, to u góry z tymi różowymi końcówkami to chipsy. I je się je do obiadu! Uwielbiam Nasi Goreng 🙂

Śpiewanie

Jeśli ktoś w danej chwili nie je, to na 80% podśpiewuje.

Musicie to sobie wyobrazić: cisza w biurze, nic się nie dzieje. Słychać tylko uderzenia w klawiaturę i szelest kartek… I WTEM! Ktoś zaczyna: „Is it too late now to say sooorryyy? I po kolei zza każdego biurka słychać: Cause I’m missing more than just your booody.

I tak jakieś 20 razy dziennie.

Internet

… a właściwie jego brak.

Strona ładuje się w 2 minuty? Jest dobrze, jeśli się załadowała.

Nic tak nie ćwiczy cierpliwości jak migająca ikonka od wifi #truestory. Odkryłam, że nie do wszystkiego potrzebuję laptopa!

Zwięrzeta domowe

Raz na jakiś czas w naszym biurze pojawiają się futerkowe zwierzaczki. Zwykle niespodziewane wskakują na biurko, powodując mały zawał serca. Czasami przychodzą w grupie, czasem pojedynczo. Ostatnio mieliśmy nawet akcję przesuwania mebli, bo stały się za bardzo pewne siebie.

Tak, chodzi oczywiście o szczury.

Serio, jest ich tu tak dużo (za dużo!). Jeśli coś w nocy pomyka po ulicy, to na pewno szczur albo kot. To mnie najbardziej zastanawia – tutaj jest też mnóstwo kotów. Na każdym rogu, przy każdej budce z jedzeniem. Tylko dlaczego jednocześnie jest tyle szczurów, które bez żadnej krępacji rozwalają się po chodniku?! To zagadka. Może dlatego, że mnóstwo jedzenia leży na ulicy i koty się po prostu rozleniwiły? Aha, i szczury są też często większe od nich.

Koleżanka z pracy opowiedziała historię, kiedy to jako dziecko przy jednym z food tracków zaczęła głaskać kotka. EKHM, tak. Dokładnie. Zorientowała się dopiero wtedy, kiedy ją ugryzł… Jezu!

Super atmosfera

… i nie chodzi mi tutaj o klimatyzację.

Tutaj jest po prostu rodzinna atmosfera 🙂 Jasne, ludzie się kłócą i czasem nie zgadzają ze sobą. Ale wszystko jest połączone takim luzem, żartem. Może to typowy indonezyjski „poker face” skrywający złe emocje (tutaj w dobrym tonie jest nieokazywanie negatywnych uczuć). Wydaje mi się jednak, że to raczej przyjacielskie relacje i chęć dbania o firmę – wyobrażacie sobie z własnej woli na swoim prywatnym profilu na fejsie udostępniać posty i informacje o nowej ofercie fimy? Jeśli tak, to zazdroszczę! Tutaj to normalka.

Lubię swoją pracę i codziennie uczę się czegoś nowego 🙂

20160815_191742
Ziomki!

…..

Yeah I know that I let you doooown
Is it too late to say soooorry noooow?

O NIE, już po mnie :< Wkręciłam się :<

Fajne? Przybij podróżniczą piątkę:

RelatedPost