Aborcja w Indonezji

Aborcja w Indonezji

Aborcja przewija się przez każdą odwiedzaną przeze mnie polską stronę internetową, a moja ściana na Facebooku zrobiła się czarna-biała (#czarnyprotest). Lubię wiedzieć. Dlatego postanowiłam sprawdzić, jak wygląda kwestia aborcji w Indonezji (zwłaszcza na Jawie).

Indonezja to największy muzułmański kraj na świecie, obowiązujące prawo jest zgodne z Islamem. Podobnie jak w Polsce, aborcja nie jest medycznym problemem, a religijnym i społecznym.   

To temat tabu, o którym rozmawia się tylko z bliskimi przyjaciółmi. Na początku zaczęłam więc od dyskretnego researchu w Internecie, żeby potem przejść do bezpośrednich pytań zadawanych moim koleżankom i co najważniejsze, kolegom z pracy.

Dlaczego tak mi zależało na poznaniu opinii kolegów? Przecież to kobieta dokonuje aborcji, to na niej spoczywa większość odpowiedzialności! Cóż. Jestem kobietą i domyślam się, jakich uczuć może doświadczać i jaki strach czuje. Jakie są jej priorytety i dlaczego chce to zrobić. O wiele bardziej interesuje mnie, co o tym wszystkim sądzi „wspólnik”? Co myśli? Co robi? Czego nie robi? To głównie mężczyźni ustalają tutaj prawo, dlatego ich opinia jest dla mnie najbardziej interesująca.

Generalnie mężczyźni na moje pytania reagowali dużo większym zaskoczeniem niż kobiety. Ale na szczęście jestem obca, „bule” i takie pytanie i taka ciekawość (wścibstwo?) jest mi łatwiej wybaczana. Zauważam, że często ludzie bardzo chętnie wyjaśniają mi złożoność wielu aspektów i chcą pokazać jak sprawy wyglądają tutaj.

Odniosłam wrażenie, że mężczyźni mają bardziej liberalny stosunek do aborcji. Na zasadzie „to grzech, ale…”. No i słynne: „trzeba uważać”. Większość zdań zaczynało się „Kobieta to, kobieta tamto”. Generalnie to sprawa kobiety i oni umywają od tego ręce.

Należy pamiętać, że nie wszyscy w Indonezji są muzułmanami – znajomy indonezyjski katolik kategorycznie wykluczył jakąkolwiek aborcję.

Oczywiście na podstawie paru rozmów nie można wysnuwać nie wiadomo jakich wniosków. Pod uwagę trzeba wziąć też to, że obracam się w towarzystwie ludzi mówiących po angielsku, czyli tych bardziej wykształconych. Na zachodzie pokutuje twierdzenie, że Azjaci nie lubią przedstawiać swojej opinii. Zwykle na okrętkę opiszą jakąś kwestię i nawet nie wiesz, co taka osoba myśli. W moim przypadku jest akurat inaczej. Moi indonezyjscy znajomi nie mają problemu z mówieniem co czują i co uważają za słuszne. Chyba – bo czy można być pewnym takich rzeczy?

Podobnie jak w Polsce, kobieta dokonująca aborcji jest stygmatyzowana, a jej zachowanie odbiera się w kategorii grzechu. Dlatego ewentualną aborcję dokonuje się w sekrecie, nawet (lub zwłaszcza) przed rodziną.

Co ciekawe, większość aborcji dokonują mężatki (83%). Dobra, na początku mnie to trochę zdziwiło. Czy Wam też niechciana ciąża kojarzy się z parą nastolatków bez znajomości antykoncepcji? Mnie do tej pory tak, niechętnie przyznaję. Dopiero gdy zaczęłam drążyć temat, doszło do mnie, że to przecież w małżeństwie liczba stosunków wzrasta, a co za tym idzie, prawdopodobieństwo poczęcia. Czyli to nie nabuzowane hormonami nastolatki mają z tym większy problem, ale dojrzały pary!  Ustawodawcy myślą podobnie – jednym z koronnych argumentów przeciwko aborcji jest troska o młode, nieświadome osoby. Trudniej jest przecież głosić, że zależy im na kontrolowaniu dorosłych osób będących w związku małżeńskim.

Cena zabiegu waha się w zależności od wieku płodu. Do trzeciego miesiąca zwykle jest to trochę ponad 250$, co odpowiada mniej więcej średniej miesięcznej pensji. To tutaj bardzo duża kwota. Przy zaawansowanej ciąży cena jeszcze wzrasta – istnieje jednak możliwość jej negocjowania.

Generalnie legalna aborcja w Indonezji istnieje w dwóch przypadkach: gdy zagrożone jest życie matki i w wyniku gwałtu. Istnieje jednak duży problem z jej dostępnością. Nie wszędzie da się ją wykonać i procedury mogą być dla kobiety trudne. Nie mogłam znaleźć szczegółów tego procesu, a wszystkie kobiety z którymi rozmawiałam, skorzystały z nielegalnej aborcji. Sporym minusem jest też fakt, że o usunięciu ciąży dowie się bardzo dużo osób, dlatego kobiety ze wstydu rzadko się na nią decydują. Za legalną aborcję również trzeba zapłacić.

Istnieją też specjalne miejsca „wyłączone” z obostrzeń, gdzie aborcji można dokonać na życzenie. Takim miejscem jest Rumah Sakit Cipto Mangunkusumo [RSCM]. Przed zabiegiem trzeba okazać świadectwo urodzenia, a do samej kliniki należy przyjść z mężem (potrzebna jest jego oficjalna zgoda). „Wyłączona” z obostrzeń – to znaczy, że zależy to od indywidualnych ustaleń z lekarzem, który może „podciągnąć” np. stan zdrowia matki pod aborcję. Nie jest to proste i kosztuje sporo pieniędzy, jednak w przeciwieństwo do terminacji pokątnych – w tym miejscu będzie legalna (ale musi to zostać podciągnięte pod istniejące zasady). 

Podziemie aborcyjne kwitnie. Jeśli ktoś potrzebuje, to na pewno znajdzie. Miejsca, w których można „to” zrobić są dobrze znane opinii publicznej. Policji również, która to za swoją ślepotę otrzymuje sporą gratyfikację.

Jak to wygląda? Najczęściej miejsce wybiera się na podstawie rekomendacji koleżanki, która wcześniej taki zabieg wykonała. W Internecie jest też cała masa stron i reklam poświęconych aborcji. Przedstawiciele klinik w kontakcie są bardzo ostrożni: nie podają adresu, a jedynie wysyłają kierowcę z samochodem (lub motorem). Moja koleżanka miała sytuację, że zamówiła Gojek (taxi motocykl) pod adres swojej znajomej. Pech chciał, że adres ten znajduje się blisko takiej kliniki i kierowca myślał, że ona wybiera się właśnie tam.

– Ale jak to gdzie indziej? Przecież chce Pani aborcję, tak? Klinika, tak?

Wszyscy wiedzą, mało kto o tym głośno chce rozmawiać.

W Indonezji działa kilka organizacji wspierających rozwój bezpiecznej aborcji, a w 2015 na Bali odbył się nawet event Indonesian Safe Abortion Working Group. Obecnie w rządzie kwestia ta spotyka dość duży opór, podobnie wśród religijnych przywódców. Jednak nie można w nieskończoność unikać tego tematu, zwłaszcza gdy liczba aborcji rośnie o około 15% rocznie. Całkowitą liczbę zabiegów szacuje się na 2 miliony rocznie pomimo surowej kary więzienia. Islamscy fundamentaliści o wzrost liczby aborcji oskarżają zachodni styl życia i postępującą sekularyzację.

W 2004 miały miejsce prace nad ustawą zwiększającą dostępność aborcji. Miało to związek z badaniami pokazującymi ogromną śmiertelność kobiet poddających się nielegalnym i niebezpiecznym aborcjom, wykonywanym przez osoby często bez jakiejkolwiek wiedzy medycznej.  Obrońcy praw kobiet uzyskali zgodę parlamentu (również jego konserwatywnej części), jednak odchodzący prezydent nie podpisał uchwały i propozycja upadła.

Liczba aborcji jest ściśle powiązana z jakością edukacji seksualnej. W Indonezji ona nie istnieje.

W najgorszej sytuacji są kobiety mniej wykształcone i biedne. Nie mają one pieniędzy ani dostępu, dlatego zwykle decydują się na drastyczne metody pozbycia ciąży. W Indonezji wielodzietne rodziny są powszechnie spotykane, mimo ostatnich starań rządu i popularyzowanych rekomendacji posiadania 2 potomków. W wielu małżeństwach planowanie rodziny w ogóle nie ma miejsca, zgodnie z zasadą „co bóg da”. Co mnie osobiście zszokowało to fakt, że kobieta nie może / nie chce / boi się / wstydzi zasugerować mężowi lub kochankowi prezerwatywę – o takich rzeczach nie wolno rozmawiać. Nawet prostytutki rzadko wymagają kondomów.

Moja znajoma ma dwuletniego synka i już od początku ciąży zbiera z mężem pieniądze na jego wykształcenie. Jeśli chce się dobrego startu dla dziecka, trzeba zapłacić i to dużo.

Islam a aborcja. Tutaj moi rozmówcy byli strasznie podzieleni, nawet sami przywódcy religijni mają na ten temat różne opinie. Islam nie zachęca do aborcji, jednak definitywnie jej nie zabrania (w przeciwieństwie do katolicyzmu). Dla jednych to po prostu grzech, inni uważają, że człowiekiem płód staje po 40 dniach zgodnie z wolą Allaha. Niektórzy twierdzą, że aborcja przestaje być grzechem, gdy jest wykonana zgodnie z obowiązującym prawem lub do 120 dnia.

Moje rozmówczynie zgodnie podkreślają, że w ich towarzystwie religijne dogmaty coraz bardziej się zacierają. Wiele kobiet uważa, że to jest „ich” grzech i to one będą rozliczać się z tego z bogiem, dlatego ani rządowi, ani nikomu nic do tego. Nie wiem jak to wygląda w innych klasach społecznych.  

Zależało mi na przedstawieniu tego trudnego tematu w rzetelny sposób. Jeśli jednak zauważyłeś, drogi czytelniku, jakieś nieścisłości – zapraszam do dyskusji. Chętnie dowiem się nowych rzeczy.

Źródła:

Fajne? Przybij podróżniczą piątkę:

RelatedPost